Śmierć pięknych saren streszczenie



Opowiadania czeskiego autora mają stanowić receptę na tragizm, jaki nieustannie towarzyszy człowiekowi w jego życiu. Mariusz Szczygieł, polecając tę lekturę, napisał, że jest to „najbardziej antydepresyjna książka świata”. Nie oznacza to jednak, że będziemy się zanosić śmiechem, gdy wczytamy się w kolejne słowa, jakie odmalowuje przed naszymi oczami ten intrygujący pisarz.

 
Dwa zbiory opowiadań to forma autoterapii, jakiej poddaje się Ota Pavel z pełną świadomością. Wbrew pozorom nie znajdziemy tutaj zapisów stanów świadomości, lęków, depresji czy postrzegania świata w szarym kolorze. Narrator, który przemawia do czytelnika w pierwszej osobie liczby pojedynczej opowiada o swoim dzieciństwie. Opisuje pracę swojego ojca, który był zatrudniony w modnej wtedy firmie Electrolux. Potrafił świetnie rozmawiać z ludźmi, dzięki czemu odnosił sukcesy w sprzedaży. Narrator stwierdza, że jego ojciec potrafił sprzedać dosłownie wszystko. Z drugiej strony była matka, zajmująca się domem i akceptująca wymysły ojca, który przede wszystkim kochał ryby. Jego życie różnie się wiodło, wędrował od sukcesu do porażki, ale zawsze wierzył, że jeszcze mu się ułoży. Rodzina kilka razy zmieniała miejsce zamieszkania, zapełniały się i pustoszały kolejne spiżarnie.

 
Najważniejsze były jednak ryby. Narrator z wielką uwagą opisuje momenty łowienia poszczególnych gatunków ryb, wejście do wody bez ubrania, gdy jego ciało trzęsło się z zimna i uczucie, gdy poczuł na wędce swoją pierwszą rybę. Te wszystkie piękne chwile zderzone są z dramatyzmem, jaki roztacza wokół wojna i prześladowanie Żydów, do których należała także rodzina narratora. Wspomina on o pobycie swoich bliskich w Auschwitz, przeszukiwania i kolejne restrykcje, jakim trzeba było się poddać. Jednak wszystkie te wydarzenia, chociaż dotyczą bezpośrednio losu przedstawianej rodziny, są jakby gdzieś daleko, najważniejsze są te chwile, w których można znaleźć się samotnie nad brzegiem rzeki czy jeziora i wyczekiwać na ryby skryte gdzieś tam blisko dna.

 
Język opisy jest oszczędny, nie znajdziemy tutaj przesadnych metafor, ani rubasznego humoru. Opowiadania są raczej słodko-gorzkie, pomieszane chronologiczne, ale mocno zespojone ze sobą pod względem ideowym. Zupełnie inny wydźwięk ma „Epilog”, w którym autor opisuje kontekst powstania opowiadań. Podkreśla swoje cierpienie, gdy przebywał w zakładzie psychiatrycznym i stwierdza, że tym, co trzymało go przy życiu, była nadzieja, że jeszcze kiedyś pocałuje usta rzeki i złowi srebrne ryby.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Streszczenia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.